No i stało się :) Wczoraj o 21.10 zostałem tatuśkiem. Jeszcze się nie wiedzę w nowej roli, wiem tylko, że to najfajniejsza rola, jaka mi się do tej pory trafiła.

Byłem przy porodzie… całe 10h, chociaż konkretniej było przez ostatnie 4h. Niby bezsilny, a jednak bardzo pomocny :) To niezapomniane przeżycie widzieć swoją żonę w tej sytuacji. Gdybym był na jej miejscu, chyba poddałbym się już na początku. To wyglądało jak tortury z jakiegoś filmu, tylko że trwały ~ 4 godzin i wbijali śrubki regularnie co 2 minuty… jednym słowem MASAKRA. Mimo wszystko polecam każdemu facetowi, można nabrać większego szacunku do swojej drugiej połowy.

No i nie ma co ukrywać... kobiety są od nas silniejsze :)

A oto moja księżniczka…

Maria Aleksandra

Dodaj komentarz

Na pewno spotkaliście się z teorią, że czas nie istnieje. Ja również skłaniam się ku tej teorii, więc ta kilkumiesięczna przerwa w pisaniu, tak naprawdę nie jest taka długa ;D

Zastanawiam się, jak bardzo się zmieniłem od ostatniego wpisu.
Przekonamy się, jak napiszę coś sensownego :D Do przeczytania wkrótce.

1 komentarz

Kurcze. Jak ten czas szybko leci. Dwa miesiące minęły od mojego ostatniego wpisu. W międzyczasie ożeniłem się ;) Wrzuciłbym kilka fotek ze ślubu, ale nie o tym chcę dzisiaj napisać.

W ramach wiecznego dokształcania ustaliłem sobie na dziś ambitny plan. Przeczytać przynajmniej 2 zaległe e-Lettery i przeczytanie kolejnego rozdziału książki „Handlowanie to gra”. Tak się zaczytałem w e-Letterach, że już 4 pożarłem :-) Niektóre są naprawdę rewelacyjne.

Dziś np przeczytałem taki mądry fragment:

Skuteczni menedżerowie przestrzegają dwóch zasad:

Po pierwsze wiedzą, na czym schodzi im czas – w związku z tym starają się jak najlepiej zarządzać tą jego częścią, na którą mają wpływ.

Po drugie dążą do osiągnięcia konkretnych rezultatów. Dobrze wiedzą, że nie chodzi o to, aby po całym dniu wrócić do domu zmęczonym, ale o to, by osiągnąć coś konkretnego. Dlatego zawsze, zanim się za coś zabiorą, zadają sobie pytanie – jaki jest cel tej pracy, na ile przybliży ich ona do zrealizowania najważniejszych zadań?”

Takie niby prawie oczywiste sformułowanie, ale dało mi do myślenia. Mam już pewną wiedzę z zakresu planowania i stawiania sobie celów, ale jakoś w codziennych obowiązkach mi te detale umykają. Fajnie jest raz na jakiś czas odświeżyć sobie oczywiste wiadomości.

Muszę się przyznać, że nie jest łatwe zarządzanie firmą. Zwłaszcza, gdy ma się tyle innych rzeczy na głowie, że tylko wydaje Ci się, że zarządzasz. Czym jest zarządzanie? Podejmowaniem decyzji? Motywowaniem zespołu? Zatrudnianiem pracowników? Rozdawaniem premii? Kontaktami z klientem? Nawiązywaniem współpracy? Szukaniem nowych rozwiązań? Niewątpliwie po części każdą z w/w czynności i jeszcze wielu innych. Ale jak na to wszystko znaleźć czas mając na głowie sporo rzeczy, które z zarządzaniem nigdy przy jednym stole nie siedziały?

Po pewnym czasie przychodzą do głowy różne myśli… „nie spełniasz się jako dyrektor…”, „masz coraz mniej pomysłów…”, „gdybyś był bardziej wytrwały/uparty/pracowity firma już dawno wyszłaby na prostą”, itd. itp. Tylko gdzieś tam głęboko wierzysz, że to nie Twoja wina, bo pracujesz dużo, a nawet za dużo, że prawie nie poświęcasz czasu dopiero poślubionej żonie, bo wciąż jesteś w pracy. Trzeba chyba mieć mocną psychikę, żeby temu wszystkiemu nie ulec.

Na szczęście jasno widzę swoją przyszłość i wiem, jak będzie wyglądała. Sam ją sobie stworzę, a chwilowe trudności tylko umacniają mój charakter. Są jak zrośnięte po złamaniu kości, które stają się coraz twardsze. Rany się goją, a następne już tak łatwo nie powstają.

Czy w życiu liczy się to ile kasy masz na koncie? Czy ważne jakim samochodem jeździsz i w jakiej dzielnicy mieszkasz? Czy może bardziej liczy się to, jak Ci jest ze sobą w tym życiu i czy gdybyś miał jutro umrzeć to byłbyś zadowolony ze swego życia patrząc wstecz?

Kiedyś przeczytałem mądre zdanie, które właśnie sobie przypomniałem. Na pewno je trochę przekręcę, ale zasadnicza myśl pozostanie:

Podejmując jakąkolwiek decyzję... pamiętaj, że śmierć stoi za Tobą i się przygląda. Niech ona będzie Twoim najlepszym doradcą. Jeśli coś w jej obliczu traci swoją wartość to znaczy, że nie jest warte Twojego czasu.

2 komentarze

Jest tyle załatwiania spraw ślubnych, że normalnie sobie nie wyobrażacie. Wczoraj poszliśmy z Madzią wybierać obrączki, a gostek powiedział, że mają tyle zamówień, że do 8 IX mogą się nie wyrobić! Jakaś masakra :) No, ale w końcu dał się przekonać i obrączki zamówione.

Załatwiłem też wczoraj router GSM globesurfer WYmiatacz co nie? :) Będę miał necik na moim nowym mieszkanku i wreszcie będę mógł się do końca przeprowadzić i zaznać błogiego spokoju!!! Na jutro mają go sprowadzić i mogę surfować!

1 komentarz

Wynająłem wczoraj mieszkanie!!!
Nie wiecie nawet jaki to problem w dzisiejszych czasach :/
Szukałem mieszkania ponad tydzień aktywnie dzwoniąc pod wszystkie oferty, już nawet te bez zdjęcia :) 10 ofert było złożonych w tym samym dniu, w którym dzwoniłem i wszystkie już nieaktualne! Humory nam z Madzia rzedniały z dnia na dzień. W końcu postanowiłem zastosować „The Secret” no i Ci co znają Sekret uwierzą, a Ci co nie znają nie uwierzą, ale w tym samym dniu znalazłem jak się okazało cudowną ofertę najmu mieszkania! TO nie pierwszy raz Sekret pomaga mi w życiu, właściwie całe moje życie jest nim usłane.

Oto kilka fotek mojego cudownego mieszkanka dwu pokojowego:


Pokoik gościnny

Pokoik gościnny

Łazienka

Łazienka



A oto okolica:


Okolica

Domek



No i kto powie, że nie wypas?
Prestiżowe ptasie osiedle na Brynowie… najlepsza dzielnica w Katowicach, gdzie każda ulica nazywa się jak ptaszek... czyżyków, dzięciołów, jaskółek, drozdów itp...!
Co prawda będę płacił 1200zł miesięcznie + media, ale co tam! Przecież nie mogę mieszkać byle jak. Mieszkanko przekłada się później na całe życie.

Wynajmujący są SUPER!
Nie dość, że oddali mi część pierwszego czynszu, bo wynająłem mieszkanie 3 sierpnia, więc nie od początku miesiąca to jeszcze na ich koszt mam sobie kilka rzeczy kupić :D Jakąś ładną garderobę do przedpokoju, deskę do prasowania, suszarkę i co tam będę potrzebował... Miazga po prostu!

Jak wracałem samochodzikiem po podpisaniu umowy to robiłem tak…




A kończąc już o mieszkaniu to pochwalę się, że 1 sierpnia zostałem Dyrektorem Zarządzającym w firmie…!

3 komentarze

Wróciłem ze szkolenia dla inwestorów, o którym wspominałem post wcześniej ;) 200km do Łodzi pokonałem w niecałe 2,5h… gdyby nie problemy z GPS’em to byłoby 10min lepiej ;) Hotelik okazał się całkiem przyjemny, jedzenie dobre i towarzystwo wyśmienite ;)

Dzięki za nocleg Julia! Szkoda, że miałem opłacony nocleg w hotelu ;) No, ale było fajnie. Mimo problemów ze zrozumieniem Prowadzącego podczas filozoficznych wywodów perspektywicznych. Nakręciłem się na instrumenty pochodne akcji, czyli opcje i kontrakty i już nawet dziś założyłem sobie konto w brebrokers.com.pl Niestety pierwszy szok, jak wróciłem z Domu Maklerskiego i próbowałem się zalogować...

INFORMACJE TECHNICZNE DLA UŻYTKOWNIKÓW SYSTEMU ePROMAK

Warunkiem korzystania z systemu ePROMAK jest dostęp do komputera pozwalającego na połączenie się z siecią Internet (komputer klasy PC z Systemem Windows i przeglądarką Internet Explorer).”

PORAŻKA PANOWIE i PANIE!

Mam nadzieję, że niedługo to poprawią... a do tej pory to nie wiem co zrobię... pod wine działa, ale pod wine nie bardzo działa java :( Na razie czekam na NIK (numer identyfikacyjny klienta), który umożliwi mi grę instrumentami pochodnymi.

Ludki na tych instrumentach sporo kasiorki wygrywają i mam zamiar coś dla siebie uszczknąć. Można sobie inwestując zaledwie 2,5k wyszczypać kilka stówek podczas jednej sesji giełdowej!

Nie omieszkam dać znać, jak mi idzie!

1 komentarz

Jutro jadę Smokiem do Łodzi na seminarium http://inwestorgieldowy.com Zobaczymy czym mnie tam zaskoczą ;) Wejściówkę mam gratis, więc się nie dziwcie, że na takie drogie szkolenie jadę ;) Hotelik zarezerwowany… http://hotelreymont.com Mam tylko nadzieję, że w pokoju dwuosobowym są dwa łóżka :D

Powinno mi stuknąć 15k km przejechanych Smokiem od 25 listopada 2006 O_o Nieźle? Może i nieźle, ale kto za to płaci? Ja płacę... ~ 600zł miesięcznie. Masakra trochę, zwłaszcza że niedługo ślub. Dzisiaj ustaliliśmy cały harmonogram na kolejne dni, który ma chyba ~ 30 pozycji, które trzeba przed ślubem załatwić :D Wszystko tak upchane, że do 10 sierpnia powinno już być wszystko łącznie z wynajętym mieszkaniem! Trzymajcie kciuki!

3 komentarze

Ostatnio miałem sporą przerwę w pisaniu. Częściowo z powodu zapomnienia o tym, że mam bloga, częściowo z lenistwa, częściowo z tego powodu, że dużo się dzieje i po prostu nie myślę o blogowaniu. Postanowiłem dziś jednak coś napisać ;)

Co się wydarzyło od ostatniego wpisu?
Wydarzyło się całe mnóstwo. Kilka osób w firmie miało urodziny, byłem też na kręglach, kilka razy na konikach i na innych imprezach ;) Prezes się ożenił, a ja do ślubu mam już półtora miesiąca… mnóstwo spraw na głowie. Dodatkowo, żeby się nie cofać w rozwoju czytam sobie mądre książki… „Jak zostać Supersprzedawcą?” oraz „Handlowanie to Gra”... obie książki polecam! Szukam też mieszkania do wynajęcia/kupienia więc sami widzicie, że nie ma czasu namyślenie i mądre wpisy ;)

Madzia od 2 tygodni pracuje w Piekarach Śląskich… restauruje ołtarz barokowy. Wstaje o 5 rano wraca o 18 i o 21 jest już nie do życia. Dorosłe życie zaczyna mi się coraz mniej podobać ;)

Żyjąc w takim tempie przegapię młodość. Czasem się zastanawiam, czy rzeczywiście tego chcę, czy nie lepiej wyjechać do tybetu i oddać się medytacji i życiu w zgodzie z naturą i w spokoju rozwijać się duchowo. No bo przecież za kilka lat mogę się obudzić i stwierdzić... „No dobrze masz pieniądze i sukcesy życiowe, ale co z tego?” No właśnie co z tego? Trochę faktycznie jestem w takim ciągu, z którego ciężko wyjść. Na szczęście jeszcze nie jest tak źle bym tego wszystkiego nie zauważał i z tego się cieszę :D

Rozpisałem się, a zaraz trzeba wstawać do pracy ;)
Chyba wizyta u Marcina i Agnieszki mnie tak nastroiła dzisiaj pozytywnie do życia :) Fajnie czasem z ludźmi się spotkać i zjeść chińszczyzny trochę, z dziećmi się pobawić i zastanowić nad życiem. Dzięki za miły wieczór.

No to do następnego wpisu!

1 komentarz

Mieliście kiedyś tak, że stoicie sobie pod drzewem zamykacie oczy i nie możecie się oprzeć zapachowi świeżo ściętej trawy? Mam tak często. Stojąc tak, zwykle nocą, mam wrażenie, że mógłbym tak stać w nieskończoność, dokładnie jak to drzewo pod którym stoję. Może kiedyś byłem drzewem? Jeśli tak to pewnie brzozą :-)

Dziś wpadła mi do głowy tylko jedna warta zapamiętania myśl, nad która zaraz pomedytuję...
„To kim będziesz za 5, 10 czy 50 lat zależy od Ciebie już teraz”

1 komentarz

Pochwale się dziś mailem jaki otrzymałem z Allegro:

„Witamy,

Ważna wiadomość od Zespołu Allegro:

Informujemy, że z powodu podejrzenia poważnego naruszenia zasad serwisu Allegro byliśmy zmuszeni zawiesić konto Sprzedającego Basiaprzemysl, u którego w ostatnim czasie dokonał(a) Pan(i) zakupu.

Zalecamy wstrzymanie się z wpłatą pieniędzy do czasu wyjaśnienia wszystkich wątpliwości i odwieszenia konta Sprzedającego.
W przypadku pytań lub wątpliwości prosimy o skorzystanie z formularza kontaktowego: http://www.allegro.pl/kontakt”

Uśmiejecie się jak powiem, że kasę już wczoraj przelałem? :)
Oferta od początku była podejrzana, bo nokia n80 za 800zł nówka… ale po 1h rozmowy na GG ze sprzedawca postanowiłem zaryzykować. No to czekam teraz na paczuszkę... w poniedziałek ma przyjść DHL’em

Dodaj komentarz

Ha! Dzisiaj po raz pierwszy byłem na koniku w fajnym terenie leśnym! Między drzewami, pniami, gałązkami i z góry i pod górę... pięknie było! Sękacza bardzo ładnie się słuchał. Raz się uparł i nie chciał zejść z górki, ale to pewnie przeze mnie. Jeszcze sporo muszę się nauczyć. Sękaty tak wolno biega, że musiałem kilka razy gonić zastęp galopem :D Coraz piękniejszy galop w moim wykonaniu. Pogoda również dziś niesamowita. Wiosna pełną parą. Prawie lato… chyba ze 20 stopni jest. CUDO! Muszę w końcu zakupić kask i czapsy i będzie już w ogóle wypasik :)

Dodaj komentarz

Ojej, ale mam zaległości!
Skupie się może na dwóch sprawach, które w międzyczasie się wydarzyły ;)

Pierwsze to to, że mam już zmieniony temat pracy magisterskiej :D Ale najfajniejsze jest to, że projekt ten będzie realizowany w firmie i będę go robił w godzinach pracy ;) To trochę tak, jakbym sie pozbył dyplomu, bo wcześniejszy temat musiałbym realizować po godzinach. Kamień z serca. Poza tym nowy temat jest ciekawszy i przydatny no i można na tym zarobić. Oczywiście szczegółów nie mogę zdradzić, bo czegoś takiego jeszcze w Polsce nie ma :D

Druga sprawa to mieszkanie…
Tak jak wspominałem dawno temu, wyprowadzam się! Właściwie to po części już się wyprowadziłem, bo mieszkanie mam wynajęte od 1 kwietnia, tylko że póki co jedną noc w nim spędziłem i to samotną ;) Mieszkanie jest 2 pokojowe ~35m2. Już zaczynałem akceptować spróchniałe drzwi wejściowe, popsuty domofon, brak światła w dużym pokoju i to że TV odbiera tylko TVP1 i Polsat… zaczynałem się już nawet dobrze czuć, ale wybiło mi wodę z odpływu po kąpieli i miarka się przebrała… szukam już nowego mieszkania, najlepiej po generalnym remoncie i pięknie umeblowanego :D Trudno mogę zapłacić te 200zł więcej, ale w jakichś bezstresowych warunkach sobie chcę pomieszkać. Trzeba się otaczać ładnymi rzeczami i żyć w radości ;)

No to taki szybki review ostatniego miesiąca. Do następnego…

Dodaj komentarz

Sporo się działo przez ostatnie 2 tyg., że nawet nie miałem czasu nic napisać ;)
Praca, praca i …. życie. Dni mijają jeden za drugim, jak słupy elektryczne za oknem pociągu ekspresowego. Nie można się nawet przyjrzeć jakiego są koloru i jeden podobny do drugiego. No może aż tak źle to nie jest ;)
Teraz już wiem co to znaczy, że teraz to już z górki… po prostu ciężko zwolnić, bo nie ma się nawet czego chwycić. Resztki czasu wolnego, który się ma pochłaniają próby zaplanowania najbliższej przyszłości… wesele, rodzina, dom, praca… rozrywka. Takie ostatnio odnoszę wrażenie. Może po prostu za dużo mam ostatnio na głowie. Jeszcze teraz muszę wymyślić nowy temat pracy magisterskiej, który promotor zaakceptuje, a czasu mam na to ze 4 dni. Bleh… No, ale nie łamię się, bo twardym trzeba być. Podejrzewam, że to są efekty pierwszego miesiąca pełnego etatu, że dopiero mi się ustala nowy tryb życia, i że wszystko się poukłada jakoś i nabierze jakiejś symetrii ;) Właściwie to nie opuszcza mnie jedynie pewność tego, że sporo w życiu osiągnę i że będę w życiu szczęśliwy. Takie myśli nie opuszczają mnie już od wielu lat $-)

Jeśli chodzi o koniki to chyba robię postępy. Kupiłem sobie ostatnio nawet rękawiczki. Nie mam wciąż najważniejszych akcesoriów, ale dojdziemy i do tego. Ostatnimi czasy jeździłem na Serafinie, ale tym razem chyba Iwona szykuje coś specjalnego :) Galopik był już oficjalny na hali, ale to nie ja zmusiłem Serafina do galopu… sam się na niego zdecydował widząc całą resztę galopującą :D

W piątek Madzi urodziny. Takie okazje również zmuszają do refleksji nad mijającym czasem. To będzie już 26 lat… kiedy to wszystko minęło? Trzeba wymyślić jakiś prezencik hehe… już ja coś fajnego wymyślę.

Dodaj komentarz

Dziś wszystko było pięknie i pogoda dopisała i konik dopisał :) Jeździłem dziś na Serafinie. Konik nieduży, ale za to fajny :) Jeszcze mnie żaden koń nie słuchał tak jak Serafin. Dziś jeździliśmy po polach, bo ładna pogoda była. Wszystkie koniki większe od Serafina, więc jak reszta biegła szybszym kłusem to Serafinek musiał ich gonić galopem :D Hiehehe, ale się ubawiłem. Tym razem galop wyszedł mi o niebo lepiej niż ostatnio, gdy prawie spadłem. Próbowałem dziś też kłusować na dobrą nogę :) Momentami czułem, że wychodzi mi kłus idealnie. Serafin ma krótkie nóżki, więc trzeba się szybciej poruszać w kłusie anglezowanym, ale było pięknie! Dzień zdecydowanie zaliczony do udanych.

Dodaj komentarz

Nie mogę nie wspomnieć o pierwszej próbie galopu w niedzielę ;)
Bestia sama się rwała do galopu, mimo że bacika nie miałem. Trochę mnie zaskoczyła tym i prawie spadłem, ale ostatecznie udało się utrzymać chociaż nie wyszedłem bez szwanku :) Pomijając lekkie obicie męskiej części to coś mi w plecach przeskoczyło :> Nie mogłem się przez dwa dni obracać, ale teraz już jest OK i czekam na następne starcie. Tym razem obiecanego mam Serafina ;)

Dziś natomiast byliśmy w firmie, Plastka Potworem, a w drodze powrotnej patrząc przez ciemne okno samochodu na światła domów w oddali prawie doznałem oświecenia ;) Słuchaliśmy akurat piosenki zespołu Coma „Leszek Żukowski” .. fragment „Czasami wolę być zupełnie sam, niezdarnie tańczyć na granicy zła, i nawet stoczyć się na samo dno, czasami wolę to niż czułość waszych obcych rąk… Posiadam wiarę w niemożliwą moc, potrafię jeśli chcę rozświetlić noc, mogę poruszyć was na kilka chwil, tylko zrozumcie kiedy zechcę znowu SOBĄ BYĆ!” No i te właśnie słowa sprawiły, że poczułem siłę i takie przyzwolenie na bycie sobą. Dla was pewnie te słowa niewiele znaczą i czujecie je inaczej, ale ja w tej chwili poczułem, jakbym stał się Panem świata i mógł sobie pozwolić na bycie sobą kiedy tylko zechcę, a ludzie powinni mnie takiego akceptować, a nawet podziwiać w jakimś sensie. No cóż, tak to sobie odczuwałem w tamtym momencie. Nie udało mi się jeszcze odtworzyć tego uczucia chociaż próbowałem, ale jeszcze będę próbował, bo warto %-)

6 komentarzy

Tak, jak w temacie… nadchodzi taki czas, że młode pisklę musi się wynieść z gniazda i zbudować swoje, bo w gniazdku rodziców jest już za ciasno! U mnie taki czas dawno nadszedł, ale dopiero teraz mam możliwości, by stało się ciałem. Coraz ciaśniej w tym gnieździe. Mam swoje życie i swoje plany, nie mogę być na każde zawołanie rodziców. Tata był dziś strasznie rozczarowany, że nie podwiozę go rano o 6 do pracy, bo tak mu się autobusy układają, że będzie musiał 30min wcześniej jechać. To nic, że aby on nie jechał 30min wcześniej to ja musiałbym stracić te 30min. Dodatkowo wstać o 6, a nie jak to w niedzielę o 9. To nic, że cały tydzień chodzę niewyspany, bo od 2 tyg. pracuję na cały etat i muszę się dopiero przyzwyczaić do takiego wysiłku. To nic, że co niedzielę jeżdżę na koniki… przecież jestem młody i mogę żyć bez snu. Trzeba czasem myśleć! Nie było samochodu i nikt nie narzekał na brak autobusu i nikt nikomu nie wypominał, że nie chce wstać o 6 rano żeby go podwieźć do pracy. Pomijamy też fakt, że kilka dni temu o 5:30 wstałem, bo brat zaspał do pracy i go podwiozłem. To też nic, że kilka dni temu zawiozłem tacie do pracy jedzenie, bo został na drugą zmianę. To nic, że odkąd mam samochód, czyli niecałe 2 miesiące podwoziłem kogoś do lub z pracy kilkanaście razy…

Koniec z tym! Wyprowadzam się. Niech każdy żyje swoim życiem.
Muszę jeszcze z miesiąc wytrzymać ;-)
Ahh ale to będzie wypas na własnym mieszkanku mieszkać... raj na ziemi ;)

2 komentarze

Przejechałem dziś psa. Jechałem może 50km/h bo droga nieciekawa, ale nie było szans wyhamować. Stał po drugiej stronie ulicy, czyli jakieś 2m od mojego pasa. Jak podjechałem to zaczął biec przez ulicę... wciągnęło go pod koła i przejechałem go przednim i tylnym kołem. Zapiszczał. Spojrzałem w lusterko widziałem go, jak leży na ulicy i sztywnieje… Zatrzymałem się, żeby mu pomóc. Patrze znowu w lusterko, a on sie podniósł i uciekł... Nie wiem teraz co się z nim stało. Pewnie mu coś uszkodziłem w środku i zdechnie za kilka dni :( Ludzie to nie mają w ogóle wyobraźni. Jak można puszczać samego psa na spacer mieszkając przy ulicy. Jest zagrożeniem nie tylko dla siebie, ale również dla życia innych. To się mogło skończyć dużo gorzej. Mogłem wjechać w jakieś drzewo, czy słup. Urwała mi się tylko rejestracja, ale z psem pewnie gorzej :/ Ble. Jakoś tak dziwnie się czuję. Przecież nic nie mogłem zrobić... Mogłem co prawda zwolnić widząc psa blisko ulicy, ale nie zwolniłem…

2 komentarze

Człowiek zdaje sobie sprawę, jak bardzo uzależniony jest od komputera, gdy nie ma do niego dostępu ;) We wtorek zostawiłem w firmie kabelek zasilający do laptopa, więc kolo 21 godziny już nie miałem dostępu do świata… Jak sobie tak pomyślę ile godzin dziennie spędzam przy komputerze, nawet nie licząc 8h pracy, to wychodzi… chyba kolejne 8h ;) Reszta to sen i jedzenie i czasem jakiś wypad. Hmm. To dziwne, jak komputery opanowały naszą dobę. Przecież one same w sobie nic ciekawego nie mają. Ludzie są ciekawi i nieprzewidywalni. Można z nimi pogadać, pośmiać się i podotykać, a komputer… no cóż. Nie ma swojego zdania, poza momentami, gdy coś mu się nie podoba i na przykład się nie załącza ;)

Ten tydzień minął mi nie tylko szybko, ale również bardzo sympatycznie i to chyba przede wszystkim z jednego powodu… 4 z 5 dni spędziłem w firmie z ludźmi! Ludzi mi brak ;-) No i jeszcze w niedziele były koniki. No i to można by nazwać życiem %-D

Jutro wesele kuzyna. Tym razem będę patrzył na całość krytycznym okiem i oceniał co bym chciał, a czego bym nie chciał na własnym weselu, które już we wrześniu. Jak ten czas szybko leci. Ble… tyle do zrobienia i tak mało czasu. Jeszcze ostatnio zaangażowałem się w marketing bezpośredni i MLM przez Akunę www.akuna.pl Skusiła mnie wizja pasywnego dochodu po kilku latach pracy. To jest coś co by mi się podobało. Nic nie robię... dostaję kasę i zwiedzam świat! Sporo ludzi się dorobiło to dlaczego ja miałbym nie zarobić :>

3 komentarze

Właśnie ściągam sterowniki do tego thinkpad’a i noszę się z zamiarem zainstalowania na nim systemu od nowa ze świeżo zakupionego flashdisk’a firmy Sandisk 1GB ;-) Czeka mnie sporo zabawy, a późno się robi, więc pewnie jutro będę męczył dalej. Ściągają się stery, zgrywa sie windows, więc korzystam z chwili spokoju i sobie bloguję.

Wiadomość dnia jest taka, że Smok ma już sprawny zamek i nowe klamki!!! Cudowny samochód mam…. tralala lalala. Taka prosta rzecz, a potrafi tyle radości wnieść w zwykły dzień %-) Smoku jest w pełni sprawny, więc tylko wlewać do baku i śmigać. Niech jeszcze pogoda się poprawi, a będzie można otworzyć szyberdach i łapać muchy w zęby!

Spotkałem się dziś z dwoma kumplami z czasów technikum. W sumie bardziej przy okazji spotkania biznesowego z Akuny, ale może teraz będzie więcej sposobności żeby się spotkać. Ciekawa sprawa ta Akuna. Człowiek sobie spokojnie buduje swoją sieć partnerów, aż w pewnym momencie nie musi nic robić, a kasa leci ;) Jak to powiedział dziś prowadzący spotkanie: „Nie żyję po to by zarabiać, ale zarabiam po to by żyć”. Bardzo zdrowe podejście do świata. Jak już kasa sama będzie płynąć to będę mógł się oddać temu do czego ciągnie mnie najbardziej, czyli podróżowaniu po świecie. Jest przecież tyle miejsc, które chciałbym zobaczyć, tylu ludzi, których jeszcze nie poznałem, tyle doznań których nie przeżyłem i tyle wschodów i zachodów słońca, których nie widziałem :-> Wszystko przede mną!

Dodaj komentarz

Wróciłem z koników. Dziś dosiadłem Bestię :D Zdarzało jej się nie słuchać i stać jak osioł uparcie, no i zmuszony byłem kilka razy użyć bacika :( To dopiero mój drugi raz, a nieźle mi szło :) No trzeba ten dzień zaliczyć do udanych. Za tydzień chyba znowu nie pojadę, bo wesele kuzyna jest :| Za 2 tygodnie to już galop musi być ]:->

Chyba czas byście poznali Madzię. Madzia to moja narzeczona i zarazem studentka ASP w Krakowie (Konserwacja malarstwa). Dostałem dziś od niej ładny poetycki tekst, więc się dzielę...

„Przybiłam do brzegu, by móc odpocząć. Ty też tam jesteś.
W oddali okręt. Dziś odwiedziłeś ze mną mój obraz.
Tak zaskakujący… jeśli byś posiadł wiedzę jego tworzenia.
Zadziwia mnie ta historia i tak bardzo pochłania swą tajemnicą.
Odkryte barwy inne od wcześniej położonych… szlachetne …
Odkryły prawdę i wywołały uśmiech dziecka na mojej twarzy.
To mnie ogarnia, otacza i obejmuje w swe ramiona mówiąc odkryj i pokaż...
Zapraszam Cię podziwiaj i odkrywaj piękno barw, piękno dzieł natury i artysty.
Być może twa dusza wniknie w tą przepiękną i jakże ulotną przestrzeń zachwytu,
która jest radosną wędrówką ...dla mnie kochania”

Prawda, że ładne? :)

Dodaj komentarz

Powered by Jogger.PL and Tarski · Ported by alberht